Gamingowe Getto Azteka 1062 5

O temacie

Autor Aztek

Zaczęty 18.02.2019 roku

Wyświetleń 1062

Odpowiedzi 5

Aztek

Aztek

Użytkownicy
Lord of Cinder
posty2935
Propsy6094
Nagrody
Profesjabrak
  • Użytkownicy
  • Lord of Cinder
Zamiast tworzyć nowe wątki dla każdej z gier, w którą gram, postanowiłem stworzyć sobie miejsce na nieco luźniejsze posty/formę. Okołogrowo też się pewnie coś nawinie.

Jakbym stworzył wątek o Zeldzie, pewnie miałby ze 2 posty, max 10 wyświetleń, bo w sumie kogo to zainteresuje na forum pochłoniętym Wiedźminem. Tymczasem spróbowałem Breath of the Wild i byłem zszokowany wolnością. Odejście od fabuły, dialogów i postaci na rzecz surowego, soczystego gameplayu i eksporowania świata. Często słyszałem na obronę Bethesdy, że Skyrima nie ma co porównywać do wieśka, bo tam się stawia na eksploracje świata, ale Zelda bezceremonialne obnaża po prostu jego ubogość i banalność formy.
Świat jest ogromny i różnorodny sam w sobie, a w ramach dodatkowych aktywności dostajemy kapliczki. Każda z nich oferuje ciekawie zaprojektowaną łamigłówkę (z wyjątkiem paru testów siły, polegającej na walkach). To tak jakby do RPGa wrzucili Ci level rodem z Portala - a właściwie 120 leveli z portala. W dodatku korzystając z dostepnych narzędzi można problemy rozwiązywać... alternatywnie z pomocą wyobraźni.
System walki jest w porządku - ma trochę smaczków, ale na ogół bez polotu. Znacznie ciekawiej jest rozwiązywać problemy zwane "wrogami" stosując do tego otoczenie. Zepchnąć głaz na obóz? Żaden problem. Zestrzelić lampę, by spadła na dogodnie rozłożone wybuchające beczki? Jasne. Podkraść się do śpiących wrogów i ukraść im broń? Proszę bardzo. Kurwa, możesz nawet ściąć drzewo, żeby na nich spadło. Tak zresztą stworzyłem sobie sciężkę nad przepaścią, bo na początku gry nie wiedziałem jeszcze, że można wspiąć się na dowolną ścianę (no chyba, że pada deszcz... który w czasie rzeczywistym tworzy kałuże... które potem również w real time wysychają).

To co w tej grze jest najlepsze, to chyba fakt, że grasz w nią parędziesiąt godzin, a ona ciągle - ale to ciągle zaskakuje czymś nowym, zupełnie świeżym.
Miałem wrzucić swoje filmiki z mnogością kombinowania (co robiłem już na kanale tM na Telegramie, pozdrawiam), ale dunkey chyba zrobi to lepiej - w dodatku w przystępnej, zmontowanej formie.
https://www.youtube.com/watch?v=9EvbqxBUG_c


Od siebie dorzucę tylko zagadkę z żyroskopem. Myślałem, że polegnę, bo emulowanie żyroskopu za pomocą myszki było lekko mówiąc chujowe. Ale wpadłem na takie coś:
https://streamable.com/a74ks

Potem zresztą rozwiązałem problem żyroskopu ze starym telefonem :lol:
https://streamable.com/zjpdn

No dobra, jeszcze pokażę jak rozwiązałem zdobycie itemu, które przewiduje pokonanie bossa.
https://streamable.com/dj3ub
DISCLIMER: na nagraniach jest CEMU jeszcze przed konfiguracją - po 30 fpsów w kiepskiej rozdziałce. Odpowiednia konfiguracja pozwoliła osiągnąć stałe 60pfsów przy podbitej do 1080p rozdzielczości. Polecam.

========

Inna gra, która na pewno zasługuje na polecenie to Nier Automata. Wątek już się tu przewijał parę razy (na SB, czy w muzyce), ale nigdy wprost - za każdym razem jednak wiadomośc była jasna - idźcie w to grać. To jedna z tych gier, gdzie zupełnie nie spodziewasz się tego, co w Ciebie uderzy. Patrzysz na okładkę - fajna laska (przyznaję się do winy, właśnie z powodu designu głównej bohaterki zagrałem). Patrzysz na gameplay - slasher button masher. Potem grasz i gra rozpierdala w Tobie całą zgromadzoną przez 26 lat męskość. Historia jest tak świetna, najzwyczajniej w świecie się na końcu rozpłakałem. Nie sądziłem, że to jeszcze możliwe, ale całkowicie pochłoneła mnie historia androidów walczących o odebranie ziemi z powrotem dla ludzi z rąk... innych robotów. Nie mam serca tutaj nic spoilerować, a o samym gameplayu niedużo można powiedzieć. Jest dziwny, czasem robi Kojimowe rzeczy (możesz sobie usunąc chip z OSem i umrzeć). Jeszcze dzwiniejsza jest miejscami historia - ale kiedy niszczysz uczestników orgii robotów, które tylko symulują ludzki seks, by później wyrzucić z siebie gołego człowiekopodobnego gościa, który staje się levelującym na twoich oczach bossem - wiesz, że grasz w dobrą grę.

Z obowiązku muszę wspomnieć jeszcze o soundtracku, który jest N I E S A M O W I T Y. Posłuchajcie tylko:
https://www.youtube.com/watch?v=Tx0U9UsUgpI

https://www.youtube.com/watch?v=hFFBO63bYfM

https://www.youtube.com/watch?v=jjDO91gNiCU

https://www.youtube.com/watch?v=uUmktoDFFKM


Na oficjalnym OST jest 46 utworów, 90% z nich to arcydzieła. A to tylko po jednej wersji, bo w grze każdy utwór występuje w wielu - w tym (o uzasadnionej obecności) wersje 8bitowe.

Zagrajcie, błagam.
A potem nie musicie już dziękować.

========

Parę dni temu ograłem też Resident Evil 2 - remake. Historię z serią zacząłem od fantastycznej czwórki i grałem do tej pory tylko w główne części serii. Remake dwójki był świetną okazją do nadrobienia starszej historii i nie spodziewałem się, że będzie aż tak dobrze. Do tej pory przywykłem raczej do napakowanej akcją stroną serii, tutaj to jednak horror gra pierwsze skrzypce.
Bardzo spodobało mi się, że zamiast przechodzić lokacje A B C, tutaj mamy pewien mini-otwarty świat - komisariat policji, w którym cały czas odblokwujemy kolejne miejsca i skróty. Wydaje się, że faktycznie budujemy tam sobie ten mały świat - pokonane zombie pokonane zostają a ich truchła zostają w konkretnej pozycji przez resztę gry. Wrogowie spawnują się tylko przez okna, a i temu możemy zapobiec. A... no i jak wspomniałem - tylko wydaje się, bo... MR. X GON GIVE IT TO YA.
Co za wspaniały pomysł na dodatkowe budowanie napięcia - dodanie zimnego oddechu na karku. W pewnym momencie w grze na komisariacie pojawia się niezniszczalny wróg - Tyrant. Cały czas przeszukuje komisariat w poszukiwaniu gracza - słychać jego ciężkie kroki, kiedy jest w pobliżu. Kiedy Cię zobaczy - przyśpiesza kroku i wiesz, że masz przejebane. Świetnie zaimplementowana mechanika.
PS. istnieje mod, który zamienia odłos kroków na to... must have, jak już przejdziecie grę obiema postaciami.
https://www.youtube.com/watch?v=WutlOjp2JsI


A, no i grafika 10/10.


Wpis #1 uznaje za zakończony.
 
Praise the Sun
Cennik
-10% warna: 10 propsów (każde kolejne 10% 5 propsów)                                                        usunięcie niewygodnego posta: 20 propsów
+10% dla wybranego użytkownika: 25 propsów                                                                                              ban dla wybranego użytkownika: 100 propsów
steam | last.fm | Nowy, lepszy lider RBT

Aztek

Aztek

Użytkownicy
Lord of Cinder
posty2935
Propsy6094
Nagrody
Profesjabrak
  • Użytkownicy
  • Lord of Cinder
Nier Gestalt


( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zrobiłem to przez przez wewnętrzne poczucie obowiązku, ale skończyłem Nier Gestalt*. Prequel** Automaty z 2010r. Warto faktycznie ten rok nakreślić, bo nie sposób tego powiedzieć grając - gdybym miał zgadywać gra z 2005r. stworzona na przełom PS2/PS3. Jest brzydka, paskudna, szkaradna, a w dodatku bardzo toporna w kwestii gameplayu. Późniejsze przejęcie serii przez Platinium Games zrobiło jej dobrze. No ale przymknąłem oko naprawdę mocno zacisnąłem oczy, żeby jakoś to przeboleć - bo w te gry nie gra się dla żadnego z tych aspektów.
Historia i muzyka. Boże. Znów mistrzostwo świata, kopalnia 24-karatowej depresji. Gra znów wykorzystuje dziwne pomysły na design świata i postaci - przez większość gry mamy całkiem barwną drużynę towarzyszącą nam na boku i są przy tym w pełni świadomi swej dziwności.
Znów nie chcę spoilerować, ale tym razem sobię pozwolę... to tytuł, który jest naprawdę toporny w graniu i ciężko mi sobie wyobrazić, żeby ktoś się za niego z wielką chęcią wziął - na wszelki wypadek jednak w spoilerze. Może w ten sposób jakoś uda mi się przekazać do waszej świadomości kunszt Yako Taro.
Spoiler
OST do czytania:
https://www.youtube.com/watch?v=Gm-X7KBBacM

W dużym streszczeniu i spłyceniu:
Gra zaczyna się w 2049r, kiedy ludzkość jest dziesiątkowana przez chorobę. Wcielamy się w postać Niera, który w zniszczonym świecie stara się ochronić swoją córkę*. Nie wygląda to jednak zbyt dobrze - wszędzie roi się od człekopodobnych zjaw, nie ma jedzenia, a sama córka jest poważnie chora. Po wykorzystaniu początkowo odrzucanej przez magiczną księgę mocy, Nier odpiera atak zjaw w opuszczonym sklepie i wraca do córki, by widzieć jak ta traci przytomność. Woła o pomoc, jednak nic nie wskazuje na to, by ta miała skądkolwiek nadejść. Brzmi banalnie? Nie dajście się zwieść.
Gra przenosi nas w czasie o około 1500 lat do przodu. Znów kierujemy Nierem w świecie, który jest ewidentnie zniszczony, choć udało się stworzyć w miarę stabilne społeczności - nadal jednak nękane przez wspomniane zjawy.
Całość znów wygląda podobnie, córka choruje (zwoje, które pokrywają zjawy, zaczynają pokrywać także ją), Nier początkowo podejmuje się wszelkich prac, by jakoś zarobić i zapewnić córce dobre warunki. Później stara się o lekarstwo dla niej. Po drodze poznaje elokwentną magiczną książkę Weissa, niesamowicie wulgarną, ubraną w bielizne Kaine oraz Emila, "dziecko" ze zdolnością zamieniania w kamień tego co na spojrzy.
Zarówno Kaine jak i Emil mają tragiczne backstory, ale już sobie oszczędzę. Sytuacja zmienia się podczas gdy miasteczko Niera zostaje zaatakowane przez zjawy w towarzystwie zjawy o wyglądzie przypominającym głównego bohatera i mroczną księgę Noir, odpowiednika Weissa. Córka zostaje porwana, Kaine spetryfikowana przez Emila, a Nier ciężko ranny.
5 lat później, Nier szuka sposobu na odnalezienie córki i uratowanie Kaine, to drugie z pomocą Emila i jego przypadkowego poświęcenia (przyjęcia karykaturalnego ciała swojej siostry zamienionej przez ludzi w broń) udaje się. Teraz pokonując kilka istot Nier zdobywa klucze, które służą do otworzenia przejścia w miejscu, gdzie może przebywać jego córka. Następuje tu nagła zmiana klimatu - z opuszczonych jałowych niemal terenów składających się z kilku chatek widzimy wielkie opuszczone miasto. Idąc głębiej mamy coraz więcej powodów, by kwestionować swoje działania.
Dowiadujemy się przede wszystkim o tym, że ludzkość by uniknąć całkowitej anihilacji przez chorobę (początek tekstu) postanowiła stworzyć projekt gestalt - oddzielenie duszy od ciała. Oddzielona świadomość miała przeczekać chorobę, by później połączyć się z przygotowanym na jej podstawie ciałem. Tak, wszystkie zjawy, które mordowało się przez grę to oryginalna ludzkość. Projekt był jednak porażką. Ciała replikantów tworzyły sobie własną świadomość i próba ich przejęcia kończyła się odrzutami - stąd choroba córki czy wrogość zjaw względem replikantów.
I jak już pewnie zgadliście - tak, kierowany przez nas Nier jest tylko replikantem z własną świadomością, ciałem oryginalnego Niera, który teraz w postaci zjawy (Gestalta) porwał odebrał ciało dla swojej oryginalnej córki i planuje przejąć swoje by znów być z nią razem w ludzkiej formie - zdolnej by się chociaż dotknąć, czuć bliskość.
Dwa różne zakończenia pokazują różne perspektywy tego samego wydarzenia. Z jednej strony Nier Replikant odzyskuje swoją córkę, niestety nadal chorą i ze śmiercią w niedalekiej perspektywie.
Z drugiej jednak porażka Niera Gestalta, który jest oryginalnym Nierem, kierowanym przez nas w prologu w 2049r. Nie potrafił sprawić, by znów byli razem, skazując ją przy tym na 1500 lat ciągłego bólu i pół egzystancji. To tłumaczy także drastycznie duży skok w czasie po prologu.
Nie sposób to opowiedzieć bez budowania relacji między postaciami i wdawania się w ważne szczegóły, tak dobrze jak robi to 20h spędzonych w grze czy pisania przy okazji całej książki. Uwierzcie mi jednak, że cały scenariusz to absolutnie najwyższa półka.
Dodatkowo grając drugi raz mamy nieco szerszą perspektywę, gdyż tym razem tłumaczone są także głosy zjaw, tłumaczące swoje motywacje czy tragedie (zrozumiałe dla Kaine, Nier nigdy nie był świadomy że zabijał dzieci i matki).
https://www.youtube.com/watch?v=zJYvZ3MqBOI

Nie oglądajcie całego, to bez sensu nie grając, to raczej takie okienko, by zobaczyć jak to mniej więcej wygląda z budowaniem postaci i przedstawianiem sytuacji. Tho trochę mnie boli, że gość używa skinów.
Dla tych, którzy na tekst się nie zdecydowali zostaje sountrack. Znów przepiękny i nie wiem jakim cudem nie przebija się jako osobny produkt do świadomości ludzi, przynajmniej tych z otoczenia gier. Yup, YOUTUBE TIME.
https://www.youtube.com/watch?v=Gm-X7KBBacM

https://www.youtube.com/watch?v=qCKEXPXtrEU

https://www.youtube.com/watch?v=CJHppNnNZL4

https://www.youtube.com/watch?v=viDKam_hmGM

Swoją drogą - zupełnie jak w przypadku Automaty. Słowa nie mają sensu - to nawet nie japoński, język jest zmyślony.

* - Nier Gestalt/Nier RepliCant. Dwie gry różniące się głównym bohaterem i językiem. W Gestalt jest to ojciec, w RepliCant brat. Dwie edycje mają nawet trochę więcej sensu po przejściu gry.
** - Skomplikowana sprawa, bo sam Nier też ma prequel - serię Drakengard. Jednak każda z gier ma kilka zakończeń, a taki Drakengard 2 jest na przykład zupełnie niekanoniczny.

Werdykt: Zajebiste, nie polecam.
 
Praise the Sun
Cennik
-10% warna: 10 propsów (każde kolejne 10% 5 propsów)                                                        usunięcie niewygodnego posta: 20 propsów
+10% dla wybranego użytkownika: 25 propsów                                                                                              ban dla wybranego użytkownika: 100 propsów
steam | last.fm | Nowy, lepszy lider RBT

Aztek

Aztek

Użytkownicy
Lord of Cinder
posty2935
Propsy6094
Nagrody
Profesjabrak
  • Użytkownicy
  • Lord of Cinder

Aztek

Gamingowe Getto Azteka
#2 2019-03-12, 21:07(Ostatnia zmiana: 2019-03-12, 21:13)
INNER EDGELORD TIME


Od E3 2018 czekałem głównie na jeden tytuł i w tym miesiącu się doczekałem - na salony wbił Devil May Cry 5 i zrobił robotę. Jestem cholernie zadowolony z tego co wyszło, ale w sumie to można to powiedzieć o większości/wszystkich opisywanych tu gier, bo zwyczajnie świadomie dobieram gierki. Nie chce mi się już przechodzić wszystkiego co wpada mi w ręce jak w dawnych czasach.

Jakiś tam trailer, żeby mieć wgląd co i jak:
https://www.youtube.com/watch?v=p2lWUQHUapM


Na starcie, ta gra uchodzi za odmóżdżacz - jakaś historia jest, ale to niezbyt istotne, bo to tylko pretekst do rzucania w kolejne zastępy demonów. Z określeniem tym, ekhm, nie zgadzam się, podczas walk i tworzenia kolejnych combosów 4 chomiki w czaszce pracują niezwykle intensywnie, łatwo nasiąknąć chęcią zdobywania wyższych rankingów i wymyślania kolejnych łańcuchów ciosów. To taka arcadowa gra, w której nie chodzi o to, żeby przejść od A do Z, tylko grać i wbijać jak najlepsze wyniki. Pomysłowo jest to zresztą nagradzane, bo wraz z wbijaniem kolejnych not podczas walki dostajemy... lepszy soundtrack. Działa to mniej więcej tak, im lepsze combosy trzaskasz, tym lepszy OST do walki dostajesz i działa to zajebiście.
https://www.youtube.com/watch?v=KhRYLxRzgqY

https://www.youtube.com/watch?v=90bRpDeASHE

https://www.youtube.com/watch?v=VwY4pKjpsi4

Sama muzyka jak słychać też jest top-notch. To zresztą jeden ze skutecznych chwytów na mnie - chcesz mnie przekonać do gry? Pochwal się dobrym OSTem. Mam do tego słabość. Tutaj zamiast pięknych kompozycji rodem rodem z Niera, mamy szybką, głupkowatą muzykę pompującą adrenalinę do walki. Niektóre fragmenty gry mają swoje dedykowane ścieżki, które również są niezwykle klimatyczne i wręcz zaskakujące jak dobrze działają.

Zwykle po muzyce mówi się o grafice, żeby dopełnić audiowizualny obraz gry, ale zrobię was w chuja. Porozmawiajmy o gameplayu i zawartości. Do zabawy dostajemy 3 różne postaci o zupełnie różnym stylu walki - każdy jednak skupia się na gwałceniu pada, bo robi się z niego maksymalny użytek.
Z cech specjalnych:
Nero ma napędzany silnikiem spalinowym miecz i wymienialną mechaniczną rękę, której wymiana (dynamicznie podczas gry) zmienia styl dodając nowe umiejętności. Możesz np. wystrzelić PunchLine (czy w polskim tłumaczeniu Puenta xD), by atakowała wroga, a kiedy będzie wracać, zamiast ją przyczepić z powrotem możesz na nią wskoczyć i na niej latać (xDD!). A to tylko jedna z nich!
V jest największym edgelordem, bo ma niemal permanentny slow-walk. Jest kimś w rodzaju czarodzieja, który wysyła do walki demoniczne istoty, bo sam jest na walkę zbyt słaby. Imo najgorsza do prowadzenia postać, bo nie jest tak responsywna (tight controls, wiecie o co chodzi) jak pozostała dwójka.
Dante to z kolei powtórka z poprzednich częsci - ukłon w stronę wieloletnich fanów. Gameplay niemal niezmieniony od czasu DMC3... z pewnymi zwrotami akcji c: Do podstawowego zestawu profesjonalnych narzędzi mordu Dantego dostajemy jeszcze m.in. rozkładający się motocykl i magiczną czapkę. Jest absurdalnie i kocham to.

No i właśnie - ukłon w stronę wieloletnich fanów. Sam jestem jednym z tych fake fanów, nie grałem w jedynkę i dwójkę, a co gorsza uważam, że DmC (2013) było doskonałą częścią serii. Mimo to dostrzegam, że gra jest w 100% fanservicem i w pewnym momencie to trochę zaczyna uwierać. Cały czas są nawiązania do poprzednich gier, całkowicie odcinają się od dwójki (bo fani uznali ją za złą część), przywracają starych lubianych bossów, Dante nawiązuje do... tworzonych memów, a dialogi to nie wiem czy można w pełni rozumieć bez przejścia przynajmniej trójki i czwórki. Cała fabuła to zresztą opracowany w laboratoriach inżynierski wytwór na bazie oczekiwań fanów.

Wracamy do grafiki. Ustalmy fakty - RE Engine to absolutnie najlepszy silnik z jakim można mieć aktualnie do czynienia. Chwaliłem już jednozdaniowowyrazowo wcześniej RE2, ale DMC5 jest jeszcze ładniejsze. Gra łechtacze zmysł estetyki na każdym kroku - modele lokacji, modele postaci (niezwykle realistyczne materiały ubrań i pełne fizyki włosy), tekstury. Wszystko. A w dodatku wszystko chodzi w... 120 FPSach na Ultra na wcale nienajmocniejszym sprzęcie, to jest dla mnie niepojęte - 4 chomiki w czasce rozjebane. Chciałbym wam wkleić tu jakiś gameplay, ale YT zbyt kompresuje materiał. Szkoda.

Jest jeszcze multiplayer, ale jest tak szczątkowy, że nie nawet nie będę o nim pisał.
Pracuję teraz nad przejściem DMC na nowo odblokowanym poziomie trudności (już kończe) i ulepszaniu combosów. Na pewno wrzuce później jakiś swój gameplay.

Ocena: Move fast, baby, don't be slow. Step aside, reload, time to gooo / 10.
 
Praise the Sun
Cennik
-10% warna: 10 propsów (każde kolejne 10% 5 propsów)                                                        usunięcie niewygodnego posta: 20 propsów
+10% dla wybranego użytkownika: 25 propsów                                                                                              ban dla wybranego użytkownika: 100 propsów
steam | last.fm | Nowy, lepszy lider RBT

Aztek

Aztek

Użytkownicy
Lord of Cinder
posty2935
Propsy6094
Nagrody
Profesjabrak
  • Użytkownicy
  • Lord of Cinder
Sekiro: Shadows die 657 times



Kaszka z mleczkiem, najłatwiejsza gra From Software od czasu Super Mario Bros. Właśnie tak, totalnie.
https://www.youtube.com/watch?v=ggd3lUZOCJY

Kolejny post, kolejna pieśń pochwalna. Przy okazji combo ekskluzywnie japońskich gier kontynuowane.
Nie czekałem jakoś specjalnie na Sekiro prawdę mówiąc - nawet ja byłem już nieco zmęczony formułą soulsów po 5 grach. Grach zresztą wspaniałych i ponadczasowych, ale jednak co za dużo to niezdrowo. Z szacunku jednak do FS spróbowałem i okazało się, że szczęśliwie z Soulsborne to ma niewiele wspólnego. Odetchnąłem z ulgą i grałem dalej.

Nie chcę tych postów przekształcać z formy luźnych myśli na pełnoprawne recenzje, także tylko podkreślę kilka aspektów. Numer jeden...

Setting.
Poprzednie gry FS były silnie zakorzenione w dark fantasy, tutaj z kolei fundamenty kładzie feudalna Japonia i chyba wycisneli wszystko co mogli ze swojej kultury. Znalazło się miejsce dla typowo japońskiej architektury, samurajów, ninja, mnichów, twardych kodeksów czy (ahh) kwitnącej sakury. Fabuła zresztą opiera się na prowincji, która szuka sposobu, by oprzeć się siłom władzy centralnej - co też bardzo wpasowuje się w klimaty tego czasu. Są rzecz jasna elementy fantasy, liczne, choć znacznie bardziej stonowane, by nie zasłaniać całej tej japońskości. Dodatkowo gra już na samym starcie sugeruje używanie japońskiego dubbingu, do czego zachęcam z dwóch powodów: dodaje klimatu (niczym granie w Stalkera po rosyjsku) oraz fakt, że angielski dubbing po prostu ssie.

System walki.
Tutaj coś zupełnie nowego - nie na skalę FS, ale na branżę grową w ogóle. Gry przyzwyczaiły nas do biegania po wielkiej, wyznaczonej arenie do pokonywania wroga, a tutaj to się wywraca do góry nogami kręcąc sobie kark. Znacznie bardziej naturalne jest przecież trzymanie się blisko przeciwnika, to jest w końcu zasięg, w którym możemy mu zrobić krzywdę bez zbędnego męczenia się bieganiem i przewrotami (które z jakiegoś powodu utrwaliły się w grach jako efektywne, dające nietylakność). Walki znacznie bardziej przypominają pojedynek szermierski - trzymamy się blisko przeciwnika i zamiast wykrwawiać się z hektolitrów krwi szuka się sposobu na przełamanie obrony, by zadać ten jeden śmiertelny cios. Jest tu pełno niuansów, które znacznie urozmaicają cały system, dzięki czemu jest bardzo bogaty i głęboki, ale idea jest prosta - przełamać obronę przeciwnika, wyprowadzić go z równowagi i wbić katanę w gardło/serce. Takie pojedynki potrafią być bardzo efektowne wizualnie, trwać dość długo i stanowić DUŻE wyzwanie, przez bardzo mały margines błędu. Otóż by być efektywnym, należy parować ataki przeciwnika - robić to często, dokładnie i wykorzystywać luki w obronie co wymaga ogromnego skupienia i refleksu. Do tego dochodzą ataki, których sparować się nie da - podcięcia i pchnięcia, na które musimy odpowiednio zareagować podskokiem lub odbiciem/nadepnięciem. Tutaj jest zresztą moje zastrzeżenie - podczas tych ataków pojawia się czerwony symbol symbolizujący zbliżające się niebezpieczeństwo, jednak telegrafowanie ataków w tej grze jest znacznie krótsze niż w innych grach FS, więc dość miłym ułatwieniem życia byłoby np. pokolorowanie tych symbolów wg potrzebnego do użycia przycisku na padzie. Może i brzmi casualowo, ale zwyczajnie uprzyjemniłoby to całą grę... do której i tak jest się zresztą przywiązanym przez specyficzny syndrom sztokholmski.

Graficznie bez szaleństw. Po raz kolejny większy nacisk niż na odbicia w kałuży postawiono na styl. Nie mam absolutnie nic przeciwko - ich gry zawsze były piękne w specyficzny sposób. Dark Souls 2 mimo iż było absolutnym gównem technicznie, naprawdę cieszył oko widokami zapierającymi dech w piersiach. Równy poziom zachowany także przy soundtracku, którego teraz jest tu znacznie więcej, nawet podczas zwykłego przemierzania krainy. Szczególnie motywy walki są świetne, z mnichami w tle... obczajcie to, 0:28 sprowadza Cię na bushido.
https://www.youtube.com/watch?v=h2zS86kNCO8


No i niebyłbym sobą, gdybym nie wspomniał o przeciwniku, który wykorzystuje swoje pierdy i kupe, by Cię zabić.
https://twitter.com/Aztek92/status/1112043486742749184

W skali od Demon's Souls do Bloodborne oceniam Sekiro na Dark Souls 1.
Polecam, jeżeli ma się dużo cierpliwości. To super okazja dla ludzi, którzy niespecjalnie przepadają za soulsami ze względu na odejście od głównych mechanik soulsbornów.

========

A teraz, by miło skorzystać z wieczorku przy ciepłej herbatce i ciasteczku, zapraszam na kącik muzyczny.
https://open.spotify.com/user/aztek92/playlist/4yU7AAt34ioMIOIQ2QTJA4?si=yaJ1z0loTLSo7Vt1M48SQA

+ nieobecne na spotify:
https://www.youtube.com/watch?v=aGKhjFGnmY8

https://www.youtube.com/watch?v=Ma7176Uw7Sw

+ komediowe[?]:
https://www.youtube.com/watch?v=YN2lqLV4YEk


 
Praise the Sun
Cennik
-10% warna: 10 propsów (każde kolejne 10% 5 propsów)                                                        usunięcie niewygodnego posta: 20 propsów
+10% dla wybranego użytkownika: 25 propsów                                                                                              ban dla wybranego użytkownika: 100 propsów
steam | last.fm | Nowy, lepszy lider RBT

Aztek

Aztek

Użytkownicy
Lord of Cinder
posty2935
Propsy6094
Nagrody
Profesjabrak
  • Użytkownicy
  • Lord of Cinder

Aztek

Gamingowe Getto Azteka
#4 2019-06-08, 06:26(Ostatnia zmiana: 2019-06-10, 20:48)
Mały news, Morke pokazał mi fajną stronkę do zarządzania kolekcją swoich gier:
https://rawg.io/@Aztek - musicie skopiować/wkleić, bo dodaje tag [member] :D
Wygląda ciekawie, czas pokaże czy jest lepsze niż filmweb, z którego obecnie korzystam w tym celu.


edit. jeszcze długi czas rozwoju przed tą stroną xD okazuje się, że to co widzicie (jako niezalogowani) całkiem rozbiega się z tym co faktycznie mam na profilu.
 
Praise the Sun
Cennik
-10% warna: 10 propsów (każde kolejne 10% 5 propsów)                                                        usunięcie niewygodnego posta: 20 propsów
+10% dla wybranego użytkownika: 25 propsów                                                                                              ban dla wybranego użytkownika: 100 propsów
steam | last.fm | Nowy, lepszy lider RBT

Aztek

Aztek

Użytkownicy
Lord of Cinder
posty2935
Propsy6094
Nagrody
Profesjabrak
  • Użytkownicy
  • Lord of Cinder

tl;dr: Bloodborne jest super, niżej instrukcja jak zagrać na PC

Gav wypuścił nowy utwór. Bloodborne inspired.
https://www.youtube.com/watch?v=u0P1hhFt-nU


Dobry, szczególnie podoba mi się jak tym razem świetnie poradził sobie z tekstem - widać, że wgryzł się w świat znacznie bardziej niż przy pierwszej okazji (https://www.youtube.com/watch?v=8eSrmSsz7mQ), gdzie ewidentnie widać, że musnął jedynie powierzchnię. Oczywiście bez zagrania w grę nic z tego nie zrozumiecie. Btw. trochę mi to przypomina sytuację z okropnym utworem "You Died". Z czasem zrozumiał o co tam chodzi, jest znacząca poprawa przy następnych utworach z uniwersum DS.

Normalnie bym nie pisał z okazji jednego kawałka, ale lubię takie okazję jak ta. Kiedy mały bodziec jak ten wyżej, uświadamia Ci jakie to było zajebiste, myślisz o tym więcej i jeszcze bardziej to doceniasz. Ostatni raz miałem tak chyba z Oldboy'em/Oldeuboi - film, który po obejrzeniu oceniłem na 8/10, by z biegiem czasu stał się jednym z moich najbardziej ulubionych. Tu sytuacja jest o tyle ciekawsza, że BB było miłością już od pierwszego wejrzenia.

A w Bloodborne jest co doceniać - już całkiem odskoczę od gameplayu, bo to po prostu Dark Souls, ale szybciej, agresywniej z wieloma twistami. Chodzi o klimat i o ten kocioł panoramixa tak wielu motywów, które dzięki tej dziwnej chemii Mizyakiego trzymają się kupy tworząc arcydzieło. Co znajdziemy w kotle? Ekhm...
- fantasy/wiktoriański londyn - Yharnam,
- bardzo mroczny klimat (mi osobiście kojarzący się z van helsingiem),
- ciekawe fabularnie polowanie na bestie,
- hentai HP Lovecrafta (poziom mistrzowski),
- kosmos/kontakt,
- szaleńcze pragnienie wiedzy (która o ironio spycha w szaleństwo właśnie),
- operowanie snami i koszmarami przez wchodzenie w umysły czy więzienie w nich innych ,
- kurwa czego tam jeszcz nie ma,
- eksperymenty na ciałach i umysłach...

Jeden z motywów przewodnich, którym jest rozmnażanie zostawił mnie zupełnie niemym po rozwinięciu pewnego questu pobocznego. Wyobraźcie sobie najobrzydliwszą rzecz z tym związaną, a gwarantuję, że Bloodborne wyrzuci to do kosza.
A to wszystko po prostu działa w tym mixie akcji z horrorem. Nic nie jest na siłę, nic nie jest wymuszone.
Aha, no i całkiem przyjemne jest to, że gra wciela nas w rolę Łowcy - obracając nieco schemat soulsów. Tym razem to MY jesteśmy bossem, który dopada swe ofiary. Ekran "Ofiara zarżnięta" po pokonaniu ważniejszego przeciwnika jest zresztą przy tym bardzo wymowny. Wgłębianie się w lore właściwie tylko to cementuje.

Koniecznym do poruszenia tematem jest oczywiście soundtrack. Bez dobrego soundtracku nie ma dobrej gry! O nie, nie na moim podwórku. Tutaj Bloodborne nie zawodzi serwując klimatyczne utwory:
https://www.youtube.com/watch?v=NlQcKBUcgmA

https://www.youtube.com/watch?v=kA614N3IHD4
(druga połowa <3)
https://www.youtube.com/watch?v=NHIkUzmNmc0

https://www.youtube.com/watch?v=LzdhTGaWzec

Specjalnie podlinkowałem wykonania orkiestry. Soundtrack jest do znalezienia na Spotify.

No i trudno powiedzieć "idźcie w to grać", kiedy gra jest exclusivem na PS4. Jeżeli macie to już pewnie przeszliście, jeśli nie to przychodzę z pomocą. Otóż Bloodborne jest dostepny w usłudze Playstation Now (streaming gier od Sony), co czyni go grywalnym na PC. Testowałem, przy dobrym łączu naprawdę da się grać, nawet lag nie jest specjalnie duży. "Ale Aztek, przecież PSN jest niedostępne w Polsce". Masz rację - jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by założyć konto (nie da się modyfikować istniejącego) deklarując mieszkanie w UK. Jedyny problem na jaki możecie się natknąć to brak możliwości weryfikacji maila przez link - ale uspokajam - wystarczy go wkleić do najlepszego dostępnego proxy - google translator, by zadziałał. Więcej żadnego proxy nie potrzebujecie. Co więcej PSN oferuje darmowy 7 dniowy trial (karta bankowa potrzebna tho), więc jeżeli macie dużo czasu, to Bloodborne da się w tym czasie przejść bez problemu. Druga sprawa, że w PSN nie ma dostępnego świetnego DLC (Lady Maria <3), a jedno przejście gry to raczej za mało by to wszystko ogarnąć. Tak jak w przypadku soulsów potrzeba nieco większego zaangażowania i własnowolnego szukania informacji w samej grze czy internecie.
Bloodborne PC:
Spoiler
Jakość nie jest aż tak zła! Screeny odkopałem z Telegrama, który dodatkowo skompresował obraz.


Yay!


Lag jest na tyle mały, by dało się parować:


No i jeżeli macie niestabilny net (jak ja w domu), to od czasu do czasu zobaczycie taką piękną mozaikę:


No i eh, z racji, że materiały komediowe sprzedadzą grę znacznie lepiej niż ja bym kiedykolwiek mógł:
https://www.youtube.com/watch?v=gLsc-U8b4E8

https://www.youtube.com/watch?v=HSOuLJtDRFA

 
Praise the Sun
Cennik
-10% warna: 10 propsów (każde kolejne 10% 5 propsów)                                                        usunięcie niewygodnego posta: 20 propsów
+10% dla wybranego użytkownika: 25 propsów                                                                                              ban dla wybranego użytkownika: 100 propsów
steam | last.fm | Nowy, lepszy lider RBT


0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
0 użytkowników
Do góry